Gazeta.pl > Ogrody >  Zielone Miasto

Ptaki w mieście

dr Andrzej G. Kruszewicz
02.10.2013 11:00
A A A Drukuj
Miasto to dla ptaków prawdziwa arena walki o byt - bez względu na porę roku czy dnia, bez świąt i zawieszenia broni.

Fot. Maciej Swierczynski/Agencja Gazeta

Wydawać by się mogło, że skoro ptaki osiedlają się w miastach, to muszą być one dla nich oazą dobrobytu. Nic podobnego! Życie w mieście to trudne wyzwanie nawet dla ptaków silnych i inteligentnych. Jedne gatunki znikają, inne się pojawiają. Wygrywa najsilniejszy lub najłatwiej się przystosowujący.

Nowoczesne budownictwo nie sprzyja wróblom, szpakom i jerzykom, które nie mogą tam znaleźć szczelin odpowiednich do budowy gniazd. Co innego piętrowe domy kryte dachówką, otoczone sadem i ogrodem, gdzie gniazduje się wygodnie i bezpiecznie. Po co ma wróbel mieszkać w centrum miasta, skoro nie ma tam dla niego miejsca, a na dodatek za dnia polują na niego sroki i wrony, a nocą koty i kuny? Gdzie szpak ma znaleźć trawnik ze stokrotkami, by wydobywać dżdżownice i pędraki, skoro trawa stała się monokulturą koszoną co tydzień, a co dwa tygodnie nawożoną lub opryskiwaną przeciwko szkodnikom?

Na zdjęciu powyżej: gawron.

Zobacz także

Komentarze (12)

Zaloguj się
  • avatar
  • avatar

    Gość: metan85

    Oceniono 10 razy 10

    Moje ogrodowe sroki jedzą razem z psami z jednej michy sucha karmę albo domowe obiadki, dieta dobrze służy, niedługo będą z psami zalegać przed domem i pilnować dobytku bo nie będą w stanie latać.

  • avatar

    Oceniono 10 razy 8

    coś w tym jest, koło mnie są głównie sójki, parę lat temu były jeszcze gołębie, ale zniknęły.
    Co do sójek, to faktycznie niezłe bandziory, jak dwie takie pogoniły mojego kota, to do dziś na sam widok sójki
    udaje,że ich nie widzi (inne ptaki niestety goni).
    Faktycznie prawie się nie zauważa ptaków, które pamiętam z dzieciństwa, wróbli, jerzyków, pliszek, wyparły je krukowate, a szkoda.

  • avatar
  • avatar

    Gość: w.s3

    Oceniono 6 razy 6

    Na osiedlach zapanowała moda na iglaki. Zlkwidowano jaśminy, forsycje i wiele krzwów. Te które zostały sa bezlitośnie przycinane bo "wieś" myśli,że to będa ogrody tuileries. Jak nie będzie żywopłotów, krzaczorów, które mogą być z sensem zadbane to nie będzie małych ptaków. Bo tylko tam mogą się chować przed wronami i srokami. Na Połczyńskiej były sobie glinianki i siedlisko ptaków. Po jednej stronie ktoś pobudował na nich blok mieszkalny (współczuje ludzim mieszkania na cieku wodnym). Po drugiej zrobiono renowacje glinianki tak skutecznie, że kaczki się wyprowadziły. Para kaczek chodziła sobie po trawnikach na oś. Lazurowa i cieszyła oczy. Teraz spacerują tylko wrony i sroki. Tak kaleczą krzewy, że aż przykro na to patrzeć. Za to jest dużo płotków jak na wsi , bo i ze wsi pochodza ludzie z administracji.

  • avatar

    Gość: rezun-one

    Oceniono 6 razy 6

    Wróbelek w Gdańsku to rzadki gość, kiedyś latały stadami, dziś pojedyncze sztuki.

  • avatar

    Gość: lusjola

    Oceniono 5 razy 3

    to prawda bardzo rozgościły się krukowate i gołąbki dużo winy w tym jest ludzi którzy je dokarmiają trzeba czy nie. W lecie gdy duże ptaki powinny same żerować nasza sąsiadka wynosi im chlebek i wodę jednym słowem żal wróbelków żal ,że nie wspomnę o jaskółkach, te ptaszki widziałam w dzieciństwie a mam trochę lat

  • avatar

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX