Szukaj w serwisie Ponad 5000 artykułów

Przylaszczka. Zachwycający maleńki kwiat leśny i ogrodowy

Magda Narkiewicz
21.03.2011 , aktualizacja: 28.02.2011 14:25
A A A Drukuj
Mieszaniec przylaszczki japońskiej

Mieszaniec przylaszczki japońskiej (Fot. Lilianna Sokołowska)

Ten maleńki kwiatek coraz rzadziej jest widywany w naszych lasach, nieczęsto też bywa w ogrodach. A szkoda, bo to prawdziwa perełka wśród wiosennych roślin.
Poszukując atrakcyjnych gatunków do naszego ogrodu, nie wiadomo dlaczego nie pamiętamy o naszej rodzimej wczesnowiosennej bylinie. Jej pełna polska nazwa to przylaszczka pospolita. Ta pospolitość odnosi się do czasów, kiedy w marcu i kwietniu niemal w każdym mieszanym lesie niebieściło się od niej runo. Obecnie mało jest takich miejsc i objęto ją całkowitą ochroną.

Błyszczy w ogrodzie

Przede wszystkim podziwiamy kwiaty przylaszczek zazwyczaj niebieskofioletowe (u odmian błękitne, białe lub różowe) i lekko błyszczące. Płatki tuż po rozwinięciu są niewielkie, ale stopniowo się wydłużają i kwiaty mogą osiągać średnicę 2 cm. Wznoszą się na wysokość około 10 cm, a na starszych kępkach tworzy się ich przynajmniej kilkanaście. Zamykają się na noc i podczas deszczowej pogody. Zwykle ziemia wokół nich usłana jest zaczynającymi zamierać zeszłorocznymi liśćmi, które pomagają im przetrwać zdarzające się jeszcze przymrozki. W kwietniu zaczyna tworzyć się nowa rozeta liści o kilka centymetrów dłuższych od kwiatów. Im też nie brakuje urody. Są skórzaste, z wierzchu ciemnozielone, od spodu lekko fioletowe. Pozostają zielone aż do następnej wiosny. Łacińska nazwa Hepatica nobilis nawiązuje do jej trójklapowych liści, kształtem przypominających wątrobę (gr. hepatos). Uważano też, że jest cenną, a więc szlachetną (łac. nobilis) rośliną leczącą choroby tego narządu.

Ma wiele odmian

Oprócz naszej rodzimej znanych jest jeszcze kilka innych przylaszczek, ale niektóre z nich przez jednych botaników zaliczane są do odrębnych gatunków, a inni natomiast uważają je za odmiany botaniczne. Wszystkie wyglądają podobnie i nadają się do uprawy w naszym klimacie. Za dorodne kwiaty (o średnicy do 3 cm) ceniona jest szczególnie przylaszczka siedmiogrodzka (H. transsilvanica ), której liście bywają pięcioklapowane i mają fryzowane brzegi. Prawdziwą furorę robią natomiast hodowlane mieszańce. W Japonii otrzymano grupę odmian o różnorodnych odcieniach i półpełnych oraz pełnych kwiatach, nazwane przylaszczką japońską (H. japonica). Są one rozmnażane metodami in vitro. Ale powstają też ciekawe kreacje w innych krajach. Warto wejść na stronę internetową www.hepatica.eu. Niektóre osiągają bardzo wysokie ceny, co świadczy, że na świecie szerzy się przylaszczkowy zawrót głowy.

W zaciszu i półcieniu

Przylaszczki lubią stanowiska cieniste i półcieniste, gdzie jest próchniczna, wapienna i stale umiarkowanie wilgotna gleba. Miejsca suche i narażone na silne wiatry są nie dla nich. W ogrodach najlepiej się czują w sąsiedztwie krzewów, które liśćmi osłaniają je przed gorącymi promieniami południowego słońca lub na skalniakach w niszach między kamieniami. Miejsce dla przylaszczek zaplanujmy starannie, bo nie lubią przesadzania. Jednak jeśli jest to konieczne, najlepiej zrobić to wczesną wiosną, gdy kwitną, bo właśnie wtedy intensywnie rozrastają się ich korzenie, ewentualnie latem, by przed zimą miały wystarczająco dużo czasu na regenerację. Żeby rośliny wzmocnić, powinno się w sierpniu zasilić je żyznym kompostem lub niedużą dawką nawozu potasowo-fosforowego.

Własny przychówek

W ustronnych zakątkach przylaszczki mnożą się same. W maju dojrzewają ich nasiona, opatrzone mięsistym wyrostkiem. Jest to tzw. ciałko mrówcze - przysmak mrówek, które przyczyniają się do ich rozprzestrzeniania. Pewniej jest jednak nasiona zebrać, wysiać do doniczek i zadołować w półcienistym miejscu. Jesienią można już siewki pikować do osobnych doniczek, ewentualnie robimy to wiosną. W kolejnym roku rośliny są gotowe do przeniesienia na rabatę lub skalniak. Ten sposób sprawdza się jedynie w przypadku czystych gatunków, ale i wówczas potomstwo może być nieco zróżnicowane. Wszystkie, a więc także odmiany, które nie tworzą nasion, można mnożyć wczesną wiosną lub latem, oddzielając ze starszych okazów młodsze pędy boczne, starając się jak najmniej uszkodzić korzenie. Uzyskane w ten sposób kępki mają te same cechy, co roślina macierzysta.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o ogrodach: encyklopedia roślin, porady ekspertów, zdjęcia pięknych ogrodów w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także