Zanim rozpoczniemy dokarmianie ptaków, musimy przygotować odpowiedni karmnik. Powinien on mieć wysuwaną szufladę, aby można ją było wyjąć i oczyścić lub w razie potrzeby zdezynfekować. Karmnik powinien chronić pokarm przed opadami atmosferycznymi i zachodnim wiatrem. Ustawiajmy go w miejscu zacisznym, około półtora metra nad ziemią (żeby do ptaków nie mógł podskoczyć kot), trzy metry od krzewów, w których mógłby się ukryć kot lub inny drapieżnik, i jak najdalej od przeszklonej werandy czy altany lub innej dużej powierzchni szklanej (ptaki nie widzą szyb, a spłoszone zabijają się o nie). W sklepach ogrodniczych sprzedawane są różne rodzaje karmników, także automatycznych. Każdy może okazać się dobry. Ważne jest jednak, co będziemy w karmniku ptakom oferowali.
Resztki ciast, sera lub wędlin, spleśniałe pieczywo, pokarmy wędzone, solone i peklowane są dla ptaków bardzo szkodliwe. Pod żadnym pozorem nie wolno ich ptakom podawać. To, co wkładamy do karmnika, musi być świeże i dobrej jakości. Trzeba jednak dobrać rodzaj pokarmu do ptaków odwiedzających nasz ogród.
Najłatwiej dokarmiać sikory, zwłaszcza że rzeczywiście chętnie korzystają z oferowanych pokarmów, a jeżeli okolica im odpowiada, to mogą się osiedlić w pobliżu i zaszczycić nasz ogród swym potomstwem. Najlepszym dla nich pokarmem w okresie mrozów jest słonina. Musi być ona jednak surowa, niesolona i bez przypraw. Jeśli ptaki jej nie zjedzą w ciągu kilku tygodni, to trzeba wymienić połeć na świeży, gdyż na świetle tłuszcze jełczeją i stają się szkodliwe dla zdrowia. Słoninę można zawiesić na gałęziach drzewa, ale tak, by nie mógł do niej sięgnąć pies lub kot, wrona, sójka czy kuna, a więc na 20-30-centymetrowym sznurku, około dwóch metrów nad ziemią. Innym doskonałym pokarmem dla sikor są nasiona słonecznika. Łuskane oszczędzają ptakom czas oraz energię, jednak niełuskane dłużej zachowują świeżość, jeśli ptaki je z karmnika powynoszą i ukryją w szczelinach kory lub innych, sobie tylko znanych zakamarkach. Słonecznik jest chętnie zjadany nie tylko przez sikory, ale także przez kowaliki, dzięcioły, dzwońce, czyże i wróble. Jest to więc pokarm niemal uniwersalny, a na dodatek wysokokaloryczny. A podczas mrozów ptaki muszą wygrać wyścig z czasem o kalorie. Gdy w ciągu dnia spożyją ich zbyt mało, mogą nie przeżyć nocy.
Dla wróbli i podobnych do nich mazurków, których w miastach stale ubywa, najlepszym pokarmem jest proso i drobne kasze, łuskany słonecznik, pokruszone orzechy oraz czerstwe, niespleśniałe białe pieczywo. Jeżeli do karmnika dla wróbli wchodzą gołębie, to można zmniejszyć otwory wejściowe, a gołębiom zainstalować obok karmnik odpowiedniej dla nich wielkości, gdzie podajemy im grube kasze, pszenicę i kawałki białego pieczywa.
Jeżeli w ogrodzie mieszkają kosy, kwiczoły albo rudzik, to trzeba im zaoferować zupełnie inne pokarmy: drobno pokrojone daktyle lub morele, pokrojone rodzynki, posiekane jabłka i pokruszone orzechy. Gdy jednak chcemy, by te ptaki w naszym ogrodzie poczuły się naprawdę dobrze, to posadźmy im wiosną jarzębinę, ligustr, rokitnik, irgi i ogniki. Owoce tych roślin umożliwią wielu ptakom przetrwanie zimy i zachęcą do pozostania w naszym ogrodzie. No i pozostawmy byliny aż do wiosny. W ich gąszczu ptaki zawsze znajdą coś dla siebie.
Dokarmianie rozpoczynamy po nastaniu mrozów, a kończymy wraz z odwilżą. Przerywamy, gdy przy karmniku kręcą się polujące na ptaki krogulce lub gdy goście z karmnika rozbijają się o szyby naszych okien.
Życzę miłych obserwacji!