Szukaj w serwisie Ponad 5000 artykułów

Jeż - sympatyczny zwierzak. Jak zwabić go do ogrodu.

Tomasz Kłosowski
20.11.2011 , aktualizacja: 24.11.2011 09:44
A A A Drukuj
Jeż europejski

Jeż europejski (Fot. Shutterstock)

Żaden gospodarz ogrodu nie powinien się zjeżyć, gdy zadomowi się u niego jeż. Trudno bowiem o drugie zwierzę, które byłoby tak niekłopotliwe i pożyteczne zarazem, a przy tym tak sympatyczne.
Tępiciel owadów, w tym wielu ogrodowych szkodników, a także ślimaków do ogrodów wręcz się garnie. Nie powoduje żadnych szkód wśród roślin. Jest zresztą powszechnie lubiany, a w Anglii istnieje nawet towarzystwo zajmujące się jego ochroną.

Mówiąc "jeż" mamy na myśli jeża europejskiego zasiedlającego większą część naszego kontynentu, a nawet kawałek Azji, wystepującego też np. w Nowej Zelandii, gdzie został przywieziony i gdzie się rozmnożył. Ale nie brak na świecie innych gatunków, jak np. jeż uszaty (Azja), somalijski (Afryka Południowa), czy pustynny (pas afrykańsko-azjatyckich pustyń).

Jeż to bliski krewniak kreta i ryjówki. Prawie nie jada pokarmu roślinnego. To, że zbiera jabłka i nakłute na kolce przenosi do kryjówki, należy włożyć między bajki. O oryginalnych zwierzętach ludzie zawsze opowiadali rozmaite historie. Może się oczywiście zdarzyć, że podczas penetrowania sadu jeż obarczy się niechcący owocem, który wbije się w jego kolczaste owłosienie. Nic ponadto.

Właśnie z tych kolców jeż słynie. Ma ich na ciele około pięciu tysięcy. Są to przekształcone włosy, złożone z tej samej substancji co nasze włosy i paznokcie - z białka zwanego keratyną. Tak jak włosy wyrastające z cebulek, mają 2-3 cm długości i około 2 mm średnicy. Kolce są u dołu delikatne i elastyczne. Pozwala to jeżowi poruszać nimi, ustawiać je na sztorc lub składać. Kolce stanowią znakomitą obronę przed wrogiem. Wiele zwierząt jeży się na widok tego niewielkiego, mierzącego około 30 cm długości ssaka, a on dzięki kolcom pozostaje bezpieczny.

Jeże mają zwyczaj zwijania się w kulkę. Pozwala na to specjalny system mięśni, a zwłaszcza ukryty tuż pod skórą tzw. mięsień okrężny. Jest bardzo elestyczny, co pozwala zwierzęciu pozostać nawet bardzo długo w takiej, z naszego punktu widzenia skrajnie niewygodnej, pozycji. Jest wtedy prawie całkiem owinięty ochronną powłoką, zostaje tylko niewielka szczelina na podbrzuszu, umożliwiająca oddychanie. Jeż zwija się w obliczu niebezpieczeństwa. Gdy ono minie, rozwija się powoli, ukazu jąc pozbawiony kolców, wydłużony pyszczek. Jeż chętnie namaszcza śliną swe kolce, które łatwo i szybko wysychają. Zostają na jego grzbiecie przez całe niemal dziesięcioletnie życie, bo zwierzątko nigdy nie linieje.

Kolczasta sierść przed zimnem jeża nie chroni i już w październiku zwierzątko zapada w sen. W kwietniu, gdy się obudzi, zaczynają się gody. Samce walczą o partnerki, przy czym mniej im się przydają kolce, a bardziej zęby i łapy. Zwycięski samiec oddaje się zalotom. Rytuały godowe jeży i ich życie w ogóle o tyle trudno obserwować, że są to przysłowiowe nocne marki. Czasem jednak, zwłaszcza po ciepłym letnim deszczu, wylegają z ukrycia na trawniki i alejki także w dzień.

Jeż chętnie zamieszka, a nawet rozmnoży się w ogrodzie, także tym zagospodarowanym, jeśli tylko prowadzony jest zgodnie z zasadami ekologii. Muszą się tam znaleźć dziksze zakątki, a przede wszystkim właściciel nie może nadużywać chemicznych środków ochrony roślin, które są śmiertelnym niebezpieczeństwem dla jeży, zwłaszcza młodych, kilkumiesięcznych. Pestycydy i nawozy to przyczyna niemal jednej czwartej zgonów tych zwierząt.

Jeż lubi zarośnięte zakątki

Co ma jeż wspólnego z jeżyną, oczywiście poza kolcami? To, że lubi się ukryć w jeżynowym gąszczu. Ale zarośla niekoniecznie muszą być kolczaste. Jeż unika suchych lasów sosnowych, a także miejsc nadmiernie wilgotnych i bagnistych. Wybiera obszary o charakterze parkowym, umiarkowanie wilgotne, bujnie zakrzewione, z gęstym zielonym runem. Drzewa i krzewy liściaste są dlań ważne, bo żeru szuka w ściółce z opadłych liści, z których buduje też gniazdo. W bujnie zarośniętych miejscach czuje się bezpiecznie. Kto chce utrzymać jeża w ogrodzie, zrobi najlepiej, jeżeli zostawi mu tu kąt, gdzie będzie mniej intensywnie gospodarować. Powinny tam rosnąć rozmaite mniej użyteczne rośliny tworzące zwarty busz, a trawy nie powinno się wykaszać. Mogą leżeć ścięte gałęzie, może być magazynowany kompost. Pożądany jest zbiornik wodny, bo jeże umieją pływać i nie gardzą kąpielą, a brzegi stawu zwykle obfitują w owady i dżdżownice.

Przytulny domek dla jeża na zimę

Jeż potrafi sprawnie przesmyknąć się przez każde ogrodzenie. Jeżeli już zadomowi się w naszym ogrodzie, warto obok jego zakątka zachować niewielką wykoszoną polankę, gdzie czasem wyjdzie i pozwoli nam się przez chwilę poobserwować.

Zbliża się czas, gdy jeże zapadają w hibernację. Długość trwania snu zimowego zależy od klimatu: w Nowej Zelandii trwa zaledwie kilka tygodni, a u nas około pół roku. Już w środku lata jeże traktują swoje organizmy jak spiżarnie i objadają się bez umiaru, gromadząc tłuszcz. Jesienią jeż potrafi ważyć ponad kilogram, a gdy się obudzi wiosną - zaledwie 300 g. Do snu przygotowuje sobie gniazdo z liści i traw umocowane patykami. Najpierw gromadzi stertę liści, wciska je w gąszcz, a potem wygniata w nich niszę. Możemy zrobić mu domek ze skrzynki o wymiarach 30 x 30 x 40 cm. Powinien mieć dwa wejścia, a w górnej ściance należy wywiercić otworki doprowadzające powietrze. Skrzynkę dobrze jest umieścić wśród gęstych krzewów, w stosie gałęzi zostawionych na zimę, w grubej ściółce z liści. W naturze zimowe legowiska jeży zapewniają im nawet przy tęgim mrozie temperaturę powyżej 0°C.

Niech się poczuje jak w domu

Nic nie stoi na przeszkodzie, by jeże zadomowiły się w naszym ogrodzie. Będziemy z tego mieć same korzyści: jeż tępi owady, zwłaszcza chrząszcze (wśród których jest wiele szkodników), a także niszczące uprawy ślimaki, usuwa padlinę drobnych zwierząt - ptaków, gryzoni czy płazów. Strat natomiast nie powoduje. Tylne nogi przystosowane są wprawdzie do kopania w ziemi, ale nasze jeże prawie nie kopią nor, nie zryją więc ogrodu (zostawią to kretom). Nie ma też obaw, by pojawiły się gromadnie, są to bowiem zdeklarowani samotnicy. Jeże mogą mieć pchły i kleszcze, więc lepiej nie brać ich do rąk. Nie należy też przynosić ich do domu. Pod dachem jeż nie jest pożądanym współlokatorem, bo w nocy tupie, furczy, sapie i fuka. Jeże są zresztą objęte ochroną gatunkową, więc przynoszenie ich do domu jest niezgodne z prawem.

Dieta jeża

Ponad połowa menu jeża to wszelkiego rodzaju owady. Piątą część jadłospisu stanowią ślimaki. Ale jeż nie pogardzi też drobnymi zwierzętami, np. pisklętami ptaków, myszami, dżdżownicami. Znany jest również z polowań na żmije, czemu oddaje się z pasją. Co ciekawe, jest odporny nie tylko na jad tych gadów, ale też na wiele innych toksyn (choć nie na pestycydy). Może bez szkody dla swego organizmu przyjąć dawkę arszeniku, która zabiłaby pluton żołnierzy!

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o ogrodach: encyklopedia roślin, porady ekspertów, zdjęcia pięknych ogrodów w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Komentarze (54)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 15 razy 15

    Mam działkę od blisko 40 lat i mniej więcej tyle samo lat mieszkają na niej jeże. Zimę spędzają pod altanką, zostawiliśmy tam dla nich specjalnie otwór w podmurówce, jesienią usypujemy dokoła dwie sterty liści, które trochę ocieplają ziemię, ponadto robimy taki niby-szałas z wyciętych pędów malin. Jeże mają się dobrze. Zauważyłam,ze dobierają się do karmy dla kotów, więc staramy się jej nie zostawiać, ponieważ są na tyle dobre warunki, że jeże mogą sobie same zapewnić pokarm. Latem rzeczywiście mają swój busz wokół stosu kompostowego. W drugim kącie ogrodu mieszka zaskroniec, wygrzewa się na skalniaku i pływa w oczku wodnym. Nie wiem gdzie znika na zimę. Zwierzaki się wzajemnie tolerują ... albo nie wchodzą sobie w drogę.

  • avatar

    Gość: KLARA551

    Oceniono 9 razy 9

    Jeże to podjadacze. Regularnie zjadają jedzenie dla kotów/chrupki i puszkowe/. Nawet potrafią wejść na 3 schody,żeby zjeść kocie jedzenie. Prześmiesznie wygląda jeż usiłujący na swoich krótkich łapkach wskoczyć na schodek. Mam w ogrodzie rodzinkę jeżową od kilku lat. Tego lata były 3 maluchy i mama. Maluchy dokarmiałam karmą dla kociąt. Małolaty włóczyły się po ogrodzie nawet w ciągu dnia więc był problem z koszeniem trawy. Odpchliłam je jak co roku psim preparatem na pchły. Uwielbiają buszować w okolicy kompostownika,bo tam jest dużo dżdżownic . Nie reagują na psa,kot obchodzi je z daleka,nie uciekaja,więc jest im chyba w moim ogrodzie dobrze.

  • avatar

    Oceniono 8 razy 8

    Mnie tupta i po patio:) A najsmieszniejsze sa jego spotkania z owczarkami - probowaly niegdys tracac nosem, ale teraz obchodza duzym lukiem z wyraznym obrzydzeniem.
    Ma domek w jezynach, bo z lenistwa i przez psy mamy 'tylni' ogrod taki bardziej ekologiczny, ale sie nie boi, nie chowa, tylko wieczorkami na chama tupta i wlacza automatyczne oswietlenie (musze zmienic z ruchu na mase).
    Kocham jeza. A jez kocha mleko.:)

  • avatar

    Oceniono 8 razy 8

    Ach, jakie miłe komentarze! Nikt nie pluje jadem na lewą czy prawą opcję, nie miesza z błotem, nie przypina jeżom pana X czy pana Y... Zazdroszczę Wam, posiadacze ogródków i jeży! ;)))

  • avatar

    Oceniono 7 razy 7

    Jeże to cudowne ziwerzątka. Niestety ludzie nie ulatwiają im życia - budują szczelne ogrodzenia, mury, bez specjalnych małych tunelików, itp. A najgorszy wróg jeża to morderczy rottweiler, który, niestety, potrafi złapać takiego jeżyka za kolce i zatłuc na śmierć. Niedawno udało mi się uratowac jednego jeża, który zakleszczył się w idiotycznym ogrodzeniu, pomiedzy dwoma pretami ustawionym w litere V. Gdyby nie przypadek, to by po prostu umarł z głodu. Była noc, więc domysliłam się, że to musi się szudrac jeż, więc podeszłam nasłuchując, co się tak gramoli i wtedy go znalazłam w tym ogrodzeniu. Udało się go wyjąć, ale ciężko było...

  • avatar

    Oceniono 7 razy 7

    miałem jeża w domu, znalazłem w lutym malutkiego, czyli takiego, który urodził się za późno i nie zgromadził na tyle tłuszczu by zapaść w sen zimowy - zakończyłby żywot, gdyby nie lekka zima i gdybym ja go nie spotkał. Bo kaszlał, był chory i leżał, leżał też u mnie w domu około tygodnia, jadł jajka i dżdżownice ze sklepu wędkarskiego. Wcześniej byłem u weterynarza, dał mu zastrzyk za 5 zł, mało, ale powinien za darmo, bo ma, jak każdy obywatekl, obowiązek pomagać choremu jeżowi, jest takie prawo.
    Jeż odżył, a wtedy znalazł sobie dwie dziennie sypialnie - za meblami w moim pokoju i za meblami w innym pokouju - spał w nich co drugi dzień - jednego dnia w jednym miejscu, drogiego w drugim. Dlaczego? Bo w czasie spania jez robi kupę pod siebie, ona zmienia się w beton, ale zanim to nastąpi jeżyk śpi gdzieś indziej. W każdym razie gdy już całkiem wyzdrowiał i nabrał masy wypuściłem go w to miejsce, w którym go znalazłem. Może jeszcze żyje i łazi po łąkach?

  • avatar

    Gość: 15.10 do Yumy

    Oceniono 5 razy 5

    W moim ogrodzie widziałem w tamtym roku mamę z 3 małymi.Pocieszny widok.

  • avatar
  • avatar

    Oceniono 6 razy 4

    Tak w ogóle fajny artykuł o sympatycznych zwierzakach. Przynajmniej bez slajdów, można by dorzucić parę słów o jeżach hodowlanych(można kupić na allegro).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX