Szukaj w serwisie Ponad 5000 artykułów

Ogród w angielskim stylu

Opracowanie Małgorzata Narkiewicz-Jodko Konsultacja dr Beata J. Gawryszewska
21.03.2011 , aktualizacja: 10.04.2006 14:08
A A A Drukuj
Angielskie rabaty budowane są amfiteatralnie (fot. z prawej
strony) albo wysokie i niskie rośliny swobodnie się na nich
mieszają.

Angielskie rabaty budowane są amfiteatralnie (fot. z prawej strony) albo wysokie i niskie rośliny swobodnie się na nich mieszają.

Nikt nie szuka na Wyspach Brytyjskich kulinarnych rozkoszy ani pięknej pogody. Ale dobrym powodem, by odwiedzić Anglię, są jej ogrody. Anglicy od lat są zafascynowani ogrodnictwem, a pojęcie "ogród angielski" to synonim ogrodu idealnego - pełnego bylin, róż i romantycznych posągów. A wszystko na tle trawnika, który ma przynajmniej 300 lat.
Anglicy to naród, który pasjonuje się ogrodnictwem od pokoleń, a co najmniej od czasów królowej Wiktorii. Pojawiło się wówczas bardzo dużo popularnych książek i czasopism traktujących o sztuce ogrodowej dostępnych dla coraz liczniejszej grupy czytelników. Ogrodnicy zafascynowani egzotyką sprowadzali niezwykłe okazy roślin z całego świata. W ten sposób przybyły do Anglii m. in. daglezje, araukarie i srebrne świerki. Zamorskie cuda chętnie sadzono w parkach i ogrodach, choć nie zawsze tam pasowały. Do dziś na przedmieściach Londynu rosną ogromne cedry himalajskie czy araukarie, które pamiętają czasy królowej Wiktorii.

Apogeum świetności osiągnęły angielskie ogrody za czasów króla Edwarda VII, syna Wiktorii. Do dziś ogrody edwardiańskie uważane są za wzór do naśladowania nie tylko w Wielkiej Brytanii. Ogrodnictwo spopularyzowane ponad sto lat temu stało się narodową pasją Anglików. Prawie połowa mieszkańców Wysp Brytyjskich deklaruje, że jest to ich hobby. Warto zatem podpatrzeć, jak te ogrody wyglądają.

Ogrody edwardiańskie - kwintesencja angielskiego stylu

Gdy na tron wstąpił syn królowej Wiktorii Edward VII, w modzie ogrodowej zapanowała secesja. Ruch Arts & Craft postulował powrót do natury. Teoretyczne podstawy projektowania ogrodów w duchu Arts & Craft opracowała Gertrude Jekyll. Lansowała malowniczość: swobodę w nasadzeniach roślin i stosowanie gatunków zgodnych z siedliskiem. To od niej wywodzi się naturalistyczny styl ogrodowy. Uwielbiała pierwiosnki i kosaćce, lawendę, słoneczniki, różane bramy i pnącza porastające ceglane ściany. Stworzyła nowy kanon łączenia kolorów - wymieszane barwy miały migotać w oczach widza.

Współpracownikiem Gertrudy Jekyll był młody architekt Edwin Lutyens. Razem stworzyli styl, który stał się popularny na całym niemalże świecie i do tej pory znajduje naśladowców. Powszechnie taki właśnie styl projektowania ogrodów nazywany jest angielskim.

Poza doborem roślin wyróżnikiem stylu edwardiańskiego jest swoboda. Rośliny celowo sadzono tak, aby wyłamywały się spod kontroli - przerastały fugi murów, wchodziły na ścieżki, rozsiewały się w nieoczekiwanych miejscach. Mała architektura ogrodowa była nad wyraz skromna: proste geometrycznie wytyczone murki oporowe i obrzeża rabat, tonące w zieleni schodki. Natomiast, jak na wiejski ogród przystało, bardzo często stosowano detale drewniane.

Wspaniałe bylinowe rabaty

Angielskie rabaty są prawdziwymi dziełami sztuki. Wiele osób uważa, że nie byłyby tak okazałe, gdyby nie łagodny wyspiarski klimat. Jest w tym trochę prawdy, bo stosunkowo ciepłe zimy i duże opady ułatwiają uprawę roślin, ale swój reprezentacyjny wygląd rabaty zawdzięczają przede wszystkim ogromnej wiedzy angielskich ogrodników. W ich kompozycjach ważne jest nie tylko zestawianie gatunków ze względu na walory estetyczne (pokrój, wysokość, czas kwitnienia, barwę kwiatów i liści). Duży nacisk Anglicy kładą również na taki dobór roślin, by wszystkim zapewnić optymalne warunki wegetacji. Jeśli zaś chodzi o samą kompozycję, to stosowane są układy amfiteatralne i bardziej naturalistyczne. W tych pierwszych stopniuje się wysokość roślin: najwyższe byliny sadzone są z tyłu rabaty, najniższe - z przodu. W układach naturalistycznych pomiędzy niższymi roślinami sadzone są pojedyncze grupy wysokich bylin, a gatunki dobiera się w taki sposób, aby w tym samym czasie kwitło kilka roślin, tworząc piękne zestawienia barwne. Od czasów Gertrudy Jekyll Anglicy są przywiązani do nasadzeń monochromatycznych, w których operuje się odcieniami jednego koloru. Niezależnie od układu angielskie rabaty wyglądają naturalnie, tak jakby rośliny same się tam wysiewały. Ale nie dajmy się zwieść pozorom: w tej naturalności nie ma niczego przypadkowego.

Zielone pokoje

Angielski ogród to miejsce, które gospodarzom i gościom zapewnia komfort i pozwala zachować poczucie prywatności, niczym ładnie urządzone i przytulne pokoje w domu. Anglicy naprawdę dbają o swoje ogródki i to widać już na pierwszy rzut oka.

Przestrzeń nawet niewielkiego ogrodu dzielona jest na odrębne kameralne wnętrza odgraniczone żywopłotami lub trejażami. Każde z nich można zaprojektować inaczej - przy domu zwykle stosuje się układ geometryczny, zaś nieco dalej zupełnie nieformalny, z naturalistycznymi rabatami. Niezbędnym elementem zakątków wypoczynkowych są wygodne stylowe meble. Ważne są także dekoracje: kompozycje z roślin doniczkowych w estetycznych, dopasowanych do charakteru wnętrza pojemnikach, kamienne, drewniane lub żeliwne detale, ujęcia wody. W wielu angielskich ogrodach ustawia się rzeźby.

Romantyczne róże wśród bylin

Różane pnącza rozpięte na pergolach, przęsłach altan i kolumnach ganków stały się (obok bluszczu) ikoną ogrodu angielskiego. Przejąwszy od Francuzów pasję uprawy róż, Brytyjczycy szybko stali się ich znakomitymi hodowcami. Słynne na całym świecie klimbingi, ramblery czy róże rabatowe najbardziej zasłużonego hodowcy Davida Austine'a to powód do dumy i jeden z bardziej znanych angielskich towarów eksportowych. Charakterystyczne, że w odróżnieniu od francuskich i niemieckich ogrodów różanych na Wyspach sadzi się je na wielogatunkowych rabatach, pośród bylin i roślin jednorocznych, jako element harmonijnej kompozycji. Co tu dużo mówić - angielski ogród bez róż się nie obejdzie.

Perfekcyjny zielony kobierzec

Dobrze utrzymany trawnik jest dumą angielskiego ogrodnika. Jednak nie ma co ukrywać - taki trawnik oznacza zawsze ciężką pracę: podlewanie, nawożenie, koszenie, wertykulację, napowietrzanie, odchwaszczanie i tak w kółko przez cały rok. A jednak Anglicy uważają, że wart jest nawet tak wielkich poświęceń. Anegdota powiada, że dorodny trawnik wymaga co najmniej 300 lat pielęgnacji. Ale przez kilkaset lat angielscy ogrodnicy posiedli wiedzę o tym, że równie ważne jest miejsce. Nie może być usytuowany w cieniu, bo ładna trawa na nim nie urośnie pomimo największych wysiłków. Trzeba dla niego wybrać miejsce słoneczne, oświetlone co najmniej przez pół dnia.

  • W angielskim stylu marenio123 05.11.05, 10:19

    Ladne? Tak, ale najczesciej z odleglosci. Natomiast cala ta stara, dobraAnglia jest rzeczywiscie stara, ale tez omszala, zaplesniala i zakurzona.Latwo zapasc na gruzlice i wszelkie mozliwe »

  • Re: W angielskim stylu bettysad 19.08.06, 19:06

    Jestem miłosniczką angielskich ogrodów, sama interesuję się ogrodnictwem. Poza tym jestem anglistką i jeżdżę regularnie do Anglii od 15 lat. Nie rozumiem jak można pracować w kraju, o którym»

  • Re: W angielskim stylu eric_theodore_cartman 29.03.07, 16:38

    Njafajniesze sa ogrody w polskim zasciankowym stylu Projektowanie ogrodów»